JAK ZACZĄĆ?
Każdy z nas szukając klasyka zastanawia się czy nie spustoszy naszej kieszeni. Wszak ciężko sprawdzić historię serwisową. Warto dlatego rozważnie szukać. Mamy dwie opcje:
1. Szukamy mega zadbanego klasyka któremu wystarczy wymiana płynów i polerka.
2. Klasyk porzucony zaniedbany za grosze do którego zdobędziemy potrzebne rzeczy. Warto rozeznać się co do dostępności nawet używanych części. Samo ich zdobywanie to nie lada przygoda i szansa na nowe znajomości "w branży". Szerokie zaplecze znajomych pasjonatów może znacznie ułatwić bój o przywrócenie klasyka do życia.
Wielu z nas słowo klasyk kojarzy z Syrena 105, fiat 126p, fiat 125p, Warszawa czyli klasyki Polskiej moto. Nie jest to zły tok myślenia. Cena przystępna kusi. Ofert więcej na wsiach niż w sieci, dlatego warto mieć znajomych na wsiach gdzie ceny i wybór są lepsze :)
Jest wiele klasyków które naprawimy sami przy odrobinie chęci i podstawowej wiedzy.
Potrzebne są nam:
- zestaw narzędzi (klucze, podnośniki najlepiej tzw żaby, cena 60zł)
- kanał w garażu
- piaskarka - można zrobić samemu o czym będę pisał w kolejnych wpisach.
- spawarka ( dla bardziej zaawansowanych)
- odkurzacz piorący na koniec naszych prac, chyba że tapicerka wymaga gruntownej renowacji.
Dobrze gdy mamy zaprzyjaźnionego tapicera która przyłoży się chociażby do wykonania wykładzin bagażnika i podłogi.
CZY TO DOBRY WYBÓR?
Jeśli nie zabraknie nam chęci i pasji każde auto da się odnowić tak żeby cieszyło oko i duszę. Jeśli serce bije Ci szybciej na widok starego auta z duszą bardziej niż na widok nowego BMW z pewnością to coś dla Ciebie.
KLASYK CZY NOWY?
Klasyk nigdy nie straci na cenie w przeciwieństwie do nowych aut. Klasyki jeżdżą i cieszą a nowe auta się ciągle naprawiają :)
Nowe auta mają zbyt dużo elektroniki, niepotrzebnych udoskonaleń tylko po to aby padły po skończeniu gwarancji kilometrów. Mało które auto dziś przejedzie 200tys bez napraw tak jak to było w przypadku Mercedesa w123 który bez poważnej awarii robił milion km.
Nieważne, że często bez klimatyzacji. W rok jeździmy około 60 dni na klimatyzacji jeśli jeździmy często. Pogoda nie pozwala na ten rarytas zbytnio.. Więc czy warto mieć wiele udoskonaleń tylko pozornych skoro i tak nie używamy ich cały rok. Auto ma jeździć i cieszyć a nie stać w serwisie.
Pozdrawiam i zapraszam do śledzenia bloga !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz